zakładki

piątek, 10 lipca 2015

26,Wszystko latało

-Naleśniki to bardzo dobry pomysł.- potwierdził chłopak -tylko co do nich trzeba, może wiesz?- dodał
-może wiem. Zabierasz się za coś a nie wiesz jak zrobić.-zaśmiałam się
-wystarczy mi że ty wiesz. Dobra a tak serio to co trzeba?
-jak byś mógł podać mi mąkę, ze trzy jajka i mleko ja zrobię resztę.- oznajmiłam i wzięliśmy się do pracy. No ale Niall nie byłby sobą jakby czegoś nie zepsuł i podając mi mąkę "nie chcący" otworzyła sie i obsypała mnie całą. w zemście żuciłam chłopaka jajkiem i strzepując z siebie mąke poleciało większość na niego. Chłopak zaczął mnie gonić po całym domu. W końcu uciekłam do salonu gdzie dziesięć osób siedziało jak gdyby nigdy nic.
-Jezus maria ratujcie mnie przed tym szaleńcem- wleciałam jak poparzona. A wszyscy wybuchli śmiechem.
-teraz mi już nie uciekniesz- również chłopk wleciał.
-Czy wyście do reszty oszaleli- wstał Liam i wszyscy ucichli aż w końcu Harry wstał.
-BITWA NA ŻARCIE!!!!!!!!!!!!- Wszyscy czym prędzej pobiegli do kuchni, wzięli jedzenie Sos'i byli z nami w sensie ze mną i z Eweliną a reszta tzn 1D oczywiście bez Liama, który tylko latał na lini frontu i krzyczał żebyś my w tej chwili przestali + Michał  byli przeciwko. Latało wszystko począwszy od niedoszłych naleśników do dżemu i nawet nutelli(R.I.P. Nutella [*]). Ściany już były w opłakanym stanie a zapowiadała się dużo dłuższa walka. Wszystko co mieliśmy do jedenia w kuchni za wyjątkiem naleśników latało dosłownie latało.
-Co sie tu do jasnej ciasnej kurde anielki dzieje !!!!!! -ktoś (tata) krzyknął a mu stanęliśmy na baczność.
-emmm to ich wina - Liam wskazała na nas choć sam był najbardziej dofajdany żarciem.
-odezwał się.-dodał Louis
-ja wam mówiłem, krzyczałem ale kto by go tam słuchał.-prawił Liam
-nie było cię słychać-dorzucił Mic
-ciekawe cze...
-przestańcie!! Macie szlaban szlaban na wszystko i wszyscy bd siedzieć w swoich pokojach do końca tego dnia, ale najpierw posprzątacie cały dół chyba że góra też jest taka a jutro popołedniu wyjeżdżamy z tygodnia zrobie trzy dni jak nie umiecie się zachować to będziecie siedzieć w swoich pokojach i dopuki nie przemyślicie swojego zachowania macie nie wychodzić zrozumiano?! Chyba że powiecie albo się ktoś przyzna kto zaczął?- nastąpiła cisza.
-toodemniesięzaczęło-powiedział jednym ciągiem Niall.
- no to będziesz sam sprzątrał kuchnie.
-nie tato to moj..-nie mogłam dokończyć ponieważ przerwał mi Niall
-nasza wspólna- stanął obok
-to w takim razie wszyscy wszysko sprzątają i już dziękuje dowidzenia idę spać.-oznajmił
-ale tato jest dopiero 14:30 - powiedział Luke, a tata tylko zgromił go spojżeniem.
-okej już nic nie mówie- podniusł w geście obronnym ręce chłopak
-może i lepiej.
_________________trzy godziny puźniej__________________
pisane na szybko ale jest


niedziela, 14 czerwca 2015

:*

Już piszem następny odcinek kochani przepraszam z anieobecność ale nie mam anie laptopa ani telefonu i muszę się wciskać na komputer jak bratu ani mamie nie jest potrzebny co rzadko się zdarza ale już nadrabiamy :D

sobota, 25 kwietnia 2015

25 STRUGAMI PO OKNIE

*oczami Natali*ten sam dzień* 
Jesteśmy dopiero drugi dzień a ja chcę po prostu się spakować, wyjść, znaleźć jakieś bezludne miejsce i tam zamieszkać. Dlaczego? a no dla tego, iż moi kochani opiekunowie pojechali do domu bo coś w firmie Jasmin się stało i ona jest potrzebna od zaraz bo ona jest jedyną osobą która może to zrobić a w firmie jest milion innych osób, ale nie ona jest tą jedyną, która to musi to zrobić, a reszta to psychiczne ułomy bo ONA jest taka idealna... Spokojnie Natalia licz do dziesięciu. 1.2.3.4.5 wdech i wydech, wdech i wydech. Uff od razu lepi. No a wracając do obecnej sytuacji. W budynku znajduje się dwóch  facetów który jest w miarę zrównoważeni psychicznie (ASh i Liam), jeden który za każdym razem patrza w lustro jak lemur wypatrujący zagrożenia typu czy mi się fryzura nie rozjemała i chyba nie muszę wam mówić kto to, pięciu dużych chodzących istot ludzkich z rozumem  płodu (Lou, Niall, Luke, Mic i Michał), Jedna para gołąbeczków kochanych misiów od siedmiu boleści (Cal i Ewelina) no i ten który myśli że wszystkie jedo Hazz, no i ja. Ciekawe towarzystwo na dzisiejszy, zrostom deszczowy dzień. Eh... wstałam i niogo już nie było w pokoju, co mnie bardzo zdziwiło gdyż jest dopiero godzina 9 a gdy chłopcy u nas spali ciężko było ich wybudzić o 11, może to i dobrze. Podeszłam do szafy, wybrałam ubrania, wzięłam prysznic (Bogu dzięki, za wynalazek zwany solary słoneczne), nałożyłam mój ulubiony brzoskwiniowy krem i postanowiłam że na razie zostanę w pokoju, puki nie jestem do niczego nikomu potrzebna. Laptopek sprawnie działał, więc posprawdzałam z nudów wszystkie portale społecznościowe na których miałam konto. Na fb jakiś James Star zaprosił mnie do znajomych, bez sensu nawet nie wiem kto to. Jakieś zdjęcia "true frinds" z Polski którzy pierwsze cie kochają a późni dupe obrabiajo za twoimi plecami po prostu kocham <3 nbsp="" o:p="">
Twiter kilka powiadomień iż moi domownicy mnie obserwują całe 5/5 też normalnie spełniają się moje marzenia (czujecie ten sarkazm) i znowu tem James Star WTF? ja sie pytam? Po jakimś pół godziny sprawdzania do pokoju weszedł Blondyn. Usiadł na łóżku po turecku podparł głowę rękoma i się patrzył na mnie. 
-mam coś na twarzy bo nie rozumiem?- zapytałam.
-nie-odpowiedział
-to czemu się tak paczasz na mnie?
-bo nie rozumiem.
-a to nic nowego. -zaśmiałam się.
- nie naprawdę nic nie rozumiem.
-to znaczy czego?
-mam propozycję.
-już się boję, ale mów.
-gramy w pytanie za pytanie, prawda za prawdę? i jak jakieś pytanie nie spasóje to mówimy STOP i wtedy wymyślamy inne ok?
-no ok. W takim razie zaczynaj.
-Czemu mnie nie lubisz?
-nie nie lubię. Po prostu jesteś dla mnie neutralny możesz być a może cie nie być.
-jest! ostatnio mnie nienawidziłaś! Dobra teraz ty.
-Nie wiesz przypadkiem kto to jest James Star ?
-Kurde zapomniałem ci powiedzieć, James Star nie istnieje to jest moje priv konto. 
-trza było tak od razu. 
-dobra teraz ja więc Czy podoba ci się w Anglii?
-Znaczy sie jest to dużo bardziej kulturalna kraj w porównaniu do naszego szczególnie zdziwiło mnie to jak wpadłam na taką 30 może letnią panią i ona mnie przeprosiła chyba z 10 razy i ciągle pytała czy mi nic nie jest i co było najdziwniejsze że to z mojej nie uwagi to się stało w Polsce to by było tak że jeśli by ona wpadła z jej winy to jeszcze by się wydarła jak łażę. Więc Anglia ma tu duży plus, w ogóle bardziej mi się podoba w Anglii niż w Polsce. Oprócz jedzenia tu Polska bije wszystko na głowę. -kurde gadam z nim jak z najlepszą przyjaciółką ale nie przeszkadza mi to o dziwo on musi coś w sobie takiego mieć.
-Chyba  nie byłaś w Irlandii.
-no nie byłam, ale podobno jedzenie na wyspach jest identyczne.
-czy ja wiem? Dobra mniejsza o to kiedyś trzeba to po prostu sprawdzić. Ok. teraz ty.
-Ok. To powiedz mi chłopcze jak to jest być sławnym?
-Znaczy się sława ma swoje plusy i minusy jak wszystko. Na pewno plusem jest to że mamy duże wsparcie ze strony fanów i bliskich, możemy robić to co kochamy, spełniać swoje marzenia. Jednak dla mnie najgorsze jest to że w moim przypadku całkowicie straciłem swoją prywatność, plotki ploteczki itd. To jest bardzo duży minus. No i niestety w minusie też w małym stopniu muszę dać naszych nadgorliwych fanów którzy wytykają nam błędy to z kim się spotykamy, np ostatnio z Internetu dowiedziałem się ile mam zębów, ile mam  dokładnie co do centymetra choć sam tego nie wiedziałem a okazało się to prawdą i to mnie po prostu przeraża, minusem też jest Modest który robi wszystko dla kasy i tak naprawdę gdyby nie twój ojciec który bardzo dużo wynegocjował teraz pewnie musiałbym spotykać się z Demi Lovato itp. Itd. Mimo wszystko nie narzekam, i tak naprawdę dzięki temu jestem tu gdzie jestem.
-Wow. Zawsze myślałam że wy wszystko to robicie dla Pieniędzy.
-znaczy się też ale jest w moim przypadku malutki plusik bo jeśli bym wykonywał inną pracę którą bym lubił nie sprawiło by mi to problemu. Ok. teraz ja. Dlaczego nie lubisz One Direction?
-Nie patrz na że nie lubię. Ty jesteś dla mnie obojętny, a reszta jest mi bardziej obojętna bo ich nie lubię. A 1D może Sb istnieć, ale ja nie będę słuchać tych beznadziejnych piosenek o miłości bo zdecydowana  większość z nich to kłamstwo.
-nie kłamstwo, tylko prawda. Popatrz na to tak że każda piosenka mówi o innej miłości.
-Nie istnieją takie przypadki Niall.
-A co ty możesz o tym wiedzieć.-wypalił.
-Wyobraź sobie że bardzo dużo.- łza zakręciła mi się w oku. Chłopak popatrzył na mnie z przerażeniem ja schowałam podciągam kolana pod głowę i schowałam twarz w dłoniach.
-Ja… Przepraszam.- wydukał.
-Wyjdź. – wyszeptałam –dwa razy nie będę powtarzać.-zwróciłam się do niego.
-nie, nie zostawię cie samej w takim stanie i to spowodowanym przez moją głupotę.
-masz rację głupi to ty jesteś i jak coś chcesz powiedzieć to wcześniej zastanów się co chcesz powiedzieć bo niektórych to może urazić, nawet bardzo.- powiedziałam szlochając i obróciłam się do okna. Pojedyncze krople spływały strugami po oknie. Chłopak usiadł na swoim łóżku.
-Przepraszam- wyszeptał. Siedzieliśmy w ciszy.
-to ja przepraszam ty nic nie wiesz. – Więcej mu nic nie powiem nie teraz nie jemu nie ufam mu na tyle żeby mu wyjaśnić o co chodzi.
-Rozumiem.- Popatrzyłam na niego a ten patrzył na ręce. Nagle do pokoju wparował Harry.
-O przepraszam … Ale Nialla coś długo nie było i pomyśleliśmy że albo nie żyje albo śpi. Ale … -Rozgadał się lokowaty a Niall mu przerwał  -ale żyje i nie śpię po prostu sobie gadamy- puścił mi oczko –tak gadamy sobie tylko nie można? – zrozumiałam o co chodzi i zaczęłam blefować razem z nim na szczęście szatyn jest na tyle tępy że uwierzył albo po prostu dobrze grał.
-Chodźmy na śniadanie może co? –zapytał niebieskooki
-właściwie to umieram z głodu.-  odrzekłam. Wyszliśmy mijając Harrego a on poszedł za nami. Wszyscy siedzieli przed telewizorem i w jednej chwili wszystkie oczy były zwrócone na nas.
-gadali sobie.- i momentalnie całe towarzystwo wypuściło powietrze z ulgą.
-aha.- Powiedział Liam.
-no to my idziemy zjeść śniadanie i wracamy.- tłumaczył Niall. Ruszyliśmy w stronę kuchni.
-Widziałeś ich miny.- wybuchłam śmiechem.
-hahha Pewnie myśleli że Harry przyjdzie ze zwłokami, albo coś w tym stylu. Co my tu mamy. – chłopak zaczął grzebać w szafce.

-może naleśniki.  

środa, 25 marca 2015

SMUTAG

pewnie większość z was już słuszała że zayn odeszed z zespołu jezu rycze już dwadzieścia minut masakra teraz naprawdę nie wiem kiedy dodam rozdział misze to ze łzami w oczach  Jesteście wspaniali :'(

24. to nie fair!

6 sierpień wtorek
Gdy już ułożyłam swoje ubrania, postanowiłam się iść rozejrzeć po okolicy. Świeciło słońce, normalnie jakaś anomalia, od dwóch tygodni non stop słońce. Wzięłam okulary przeciwsłoneczne, słuchawki i telefon, ubrałam moje conversy na nogi i wyszłam. Szłam jakąś ścieżką, wokół rozciągał się las. W oczy rzuciła  mi się stara ławka, ale chyba na tyle wytrzymała żeby na niej siąść. W słuchawkach leciała właśnie piosenka Pasaneger- let it go. To była moja ulubiona piosenka i taka prawdziwa. Delikatny  wiatr rozwiewał moje włosy. Nagle dostałam smsa. Jezu na śmierć o nim zapomniałam.
Od:Michałek
GDZIE JESTEŚ BO NIE MOGĘ CIĘ ZNALEŹĆ?
Do:Michałek
IDŹ ŚCIEŻKĄ W PRAWO OD DOMKU.

****************************************chwilę później************************
-tu jesteś, ja cię szukam, a ty tu sobie siedzisz bezczelnie. Foch. Forever. Z przytupem i melodyjką.-zagrymasił.
-oj przeeeeprrraaaaszaaamm.-przytuliłam go, od tyłu.
-no dobra, dobra. A co cię tak natchnęło na spacer?
-a wiesz co, chyba to miłe towarzystwo z pokoju.- odpowiedziałam szczerze podciągając kolana pod brodę.
-aha tpn. Typowa Natalia.-zagestykulował rękoma.
-no co?
-nic, nic.- i po tych słowach nastała cisza, ale nie taka niezręczna, tylko taka dobra. Ładnie tu. Po może pół godziny, Michał wstał i wymownie kiwnął głową.
-berek.- chłopak dotkną mnie ręką w ramie i zaczął uciekać.
- Osz ty szujo, kto pierwszy w domu.- zaczęłam go gonić. Moja kondycja mimo wszystko była bardzo dobra.
- to nie fair ty wystartowałeś wcześniej.... frajer
-no tak to sie dzieci wykręcają.
-ooo dorosły się odezwał.
- starszy od ciebie.
- o miesiąc.
-ale starszy małolato więc nie pyskuj.-przekomarzaliśmy się. Aż w końcu drzwi się otworzyły, a z za nich wyszedł Cal z Wann on ją objął ręką w pasie? Przetarłam oczy z niedowierzania. Moja mała siostrzyczka ma chłopaka i się nie pochwaliłą. Poczułąm mocne ukłucie w sercu. Nóż w plecy. No wiecie o co chodzi. Wan obdarzyła mnie jednym z tych spojrzeń "wytłumaczę", ale ja w tym momencie nie chcę jej słychać. Po chwili ochłonęłam. Siedziałam na kanapie w salonie, a Michał siedział obok. Nie wiem co o całej tej sytuacji myśleć.. Zaczęło się ściemniać. Liam oznajmił nam że jest ognisko i czy byśmy mogli pomuc w wzięciu paru rzeczy. Z niechęcią się zgodziłam. Koło godziny 20 wszyscy już siedzieli przy ognisku. Ja siedziałam na ziemi na kocu obok Michałapotem obok nas siedziała Wan z Calem wtuleni w siebie. Nie skomentuje tego . . . potem Zayn z Niallem, Lou i Harrym, Liam z Tatą i JAsmin wybrali wersje z siedzeniem na krzesłach ogrodowych. Cały wieczór wsumie zleciał na gadaniu o głupotach, trochę sobie dzieci pośpiewały itp. Nie lubie takich sztucznych atmosfer. O 12 wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. No właśnie z tym to jest masakra. O ile Zayn siedział o spokoju na dupie tak NAill i Lou cały czas zachowywali się jak dzieci wypuszczone z jakiegoś buszu nie znające podstawowych zasad kultury. Rozumiem "luźna atmosfera" ale bez przesady. Nie mam pojęcia skąd biorą tyle energi i tego wszyskiego tej radości. NIe mam pojęcia. Na całe szczęście o godzinie 2 w nocy już spali, przynajmniej nie chrapią. Patrzyłam się w gwiazdyy dobrze widoczne tej nocy, są piękne.
                                **następny dzień*środa*
Następny dzień zapowiadał się nie ciekawie. Dlaczego? A no dlatego że padał deszcz, nie żebym miała coś do deszczu ale taka pogoda oznacza że będę musiałą cały dzień spędzić w domu z całą 11 :'(
________________________________________________________________________________
Na początku chcę przeprosić ale no ale. Dobra nie będę was okłamywać mi się nie chciało. Fajna wymówka nie ale prawdziwa. wyobraźcie sobie że jestem codziennie przynajmniej do 3 w szkole potem codziennie mam treningi więc przepraszam i nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział może w przyszłym tygodniu. A i jeszce chcę przeprosić za błędy ponieważ mam nowe oprogramowanie w komputerze i jest po angielsku i nie mam autokorekty więc mogą być błędy. to tyle z mojej strony mam nadzieję że mi wybaczycie :D

niedziela, 1 marca 2015

23.PORADZĘ SOBIE... A MOŻE NIE

*oczami Wan* *godzina 17*wtorek*
za niecałą godzinę mamy wyjazd a ja jestem w proszku. Zupełnie nie wiem co zabrać. Na pewno strój kąpielowy, spodnie krótkie długie po dwie pary sukienkę ze trzy bluzy pełno koszulek. Dżizys jeszcze buty japonki tenisówki, okulary słoneczne i rożne dziwne rzeczy. Gdy się spakowałam. Szybko pobiegłam pod prysznic. Wybiła punkt 18, a ja już czekałam na resztę. Pojechaliśmy dwoma autami w jednym Jasmin, Luke, Michael, Calum i Ashton, a w drugim Tata, Natalia Michał i Ja. Chłopaki z 1D jechali autem Louisa. Jechaliśmy ok dwóch godzin. Było tu jak w bajce. Czysto niebieskie jezioro, pomost na którym była ławka, drewniany duży dom który bardziej przypominał wille niż zwykły domek nad jeziorem no ale czego można sie było spodziewać. Panowała cisza, nikogo więcej to nie było. Dojechaliśmy jako pierwsi. Wytaszczyliśmy swoje bagaże na werandę. Tata otworzył drzwi. Ten dom przypominał mi te domki które widziałam jak byłam na wakacjach w polskich górach. Cały było z drewna. Owszem prąd był ale nie było tu telewizorów, komputerów czy nawet radia.
-I jak wam się podoba?
-wcale
-bardzo
-idealnie-powiedzieliśmy równocześnie w takiej kolejności Natalia, Michał i Ja.
-cieszę się że się wam podoba będziemy tu do niedzieli.-odpowiedział rodzic
-Halo ja nie powiedziałam że mi się podoba, w ogóle nie chciałam tu przyjeżdżać.-odezwała się czarnowłosa.
-oj nie przesadzaj, będzie fajnie-uspokajałam ją.
-ta już to widzę niecałe sześć dni z tymi debilami i z ... wami-marudziła dalej.
-a idź. Tatoooo, ilu osobowe są pokoje?- spytałam
- jeden trzyosobowy, jeden czteroosobowy, jeden pięcioosobowy i cztery dwu osobowe.-odpowiedział
-a jak się dzielimy?- ciekawiło mnie to bardzo.
-no jak zawsze będzie losowanie, tylko weźcie pod uwagę że do użytku mamy tylko piątkę, czwórkę, trójkę i dwójkę w której śpię ja i Jasmin. Reszta ma pozostać nie ruszona.
-czyli minimalnie w pokoju będzie nas troje.-fajnie w sumie. pomyślałam
-no tak. Widzę że Jas z chłopakami jest więc, poczekamy jeszcze .... a nie oni też są więc jak wejdą robimy losowanie.-odpowiedział tata. Aha. Gdy chłopcy weszli do domu, momentalnie zrobił się zgiełk i zamęt. Wszędzie walały się walizki i różne torby. Po chwili tata ich uspokoił i wyjaśnił zasady losowania. Było to zwykłe losowanie na karteczkach były napisane imiona i zostały one wrzucone do miski. Tata trzymał losy a Jas miała losować.
-Uwaga, pierwszy szczęśliwiec do piątki to Wanessa. - wskazała na mnie.
-dobra.- wzięłam swoją walizkę i stanęłam bliżej schodów.
-druga, osoba to Michael.
-weee- zrobił to samo co ja.
-trzy, to Luke.... cztery Calum ....i pięć to .... uwaga ... Harry zapraszam.- chłopcy zaczęli się przytulać ze szczęścia ja przybiłam piątki wszystkim a Luke'a przytuliłam.
-no to widzę że się podoba. Następnie do czwórki pierwszy Zayn .... Niall ... Louis ... i uuuu Natalia.
-super. -powiedział blondyn, a chłopcy pokiwali głowami.
-ja się nie zgadzam.-dodała z oburzaniem Natalia.
-nie ma zmieniania takie zasady i kropka.- tłumaczył tata. Natalia pomruczała chwilę coś pod nosem. -ostatnia trójka to ci co zostali czyli Liam, Ashton i Michał. Zapraszam do pokoi. pierwszy po prawej to jest ten największy. drugie drzwi na lewo to jest ten średni a na końcu jest ten mały dla trójeczki. My mamy pokój pierwszy po lewej.
*oczami Natalii*
Super. Po prostu super. Mam pokój z trzema największymi debilami w tym domu. Super idealnie. po prostu lepszej sytuacji mieć nie mogę.
-wezmę ci bagaż, jeśli pozwolisz.- bardziej stwierdził niż spytał Niall.
-poradzę sobie.- odpowiedziałam.
-ja tu jestem mężczyzną.
-ta jasene, chyba chłopcem, do mężczyzny ci daleko.
-nie będę się kłócić. - chłopak już sięgał po bagaż, ale go wyprzedziłam. Zmierzył mnie tylko wzrokiem i przepuścił mnie na schodach. Kurde ciężkie jednak te walizki. Poradzę sobie. A może jednak nie. Przewróciłam się na stopniu, poczułam przeszywający ból na lewym boku.
-Natalia do jasnej ciasnej Anielki, nic ci nie jest?-blondyn zleciał po schodach jak poparzony a za nim zleciał Zayn.
 -Chyba nie.-popatrzyłam mu prosto w jego przerażone krystalicznie niebieskie oczy. Staliśmy tak przez chwilę wpatrzeni w swoje oczy , Zayn bacznie się nam przyglądał.
-wow. -automatycznie po patrzyliśmy na mulata. I w tym momencie wyobraziłam sobie jak to on widzi. Sobie leże/siedze na ziemi, blondyn klęczy przy mnie, patrzymy się w swoje oczy i trzymamy się za ręce. Jezus Maria. Co on ze mną robi.
-y co to ja. No właśnie nic cię nie boli... Nie to super-odpowiedział za mnie sam i pomógł mi wstać. -wezmę ci jedną walizkę a Zayn drugą, prawda.-obaj ruszyli w stronę schodów.
-prawda.-odrzekł czarnowłosy. Zdziwiona poszłam za nimi. Pokój nie był wcale wieli, za to bardzo przytulny i miał wszystko co potrzeb. Mimo to wolała bym mieć pokój sama niż z trzema gwiazduniami. Ja wzięłam łóżko pod oknem oczywiście obok mnie blondyn no i po drugiej stronie reszta. Nie obyło się bez kłótni o miejsce w szafie. Murzyny postanowili że oddadzą mi jedną szafę co mi bardzo pasowało bo miałam wystarczająco miejsca na mój bagaż. A oni niech się cisną.
_____________________________________________________________________________________________________________________ ROZDZIAŁ JEST KRÓTKI ALE PODZIELIŁAM GO NA DWA :D NEXT=-1 KOM